Tęsknota

Bo czymże jest tęsknota w dzisiejszych czasach? A czym była dawniej? Czy jest to ponadczasowe uczucie w wymiarze nieustająco zmieniającego się świata? Wydaje się, że jednostkowe przeżywanie emocji przez każdego człowieka przeczy zupełnie ujednolicaniu odczuwania tego właśnie zjawiska, jednak może właśnie to jest kosmiczne uniwersum. Może to właśnie tęsknota uzupełnia znaczenie istnienia i napędza jego sens. Tęsknota jakże bezgraniczna, nie tylko w trwałości i intensywności, ale także w nieskończonej gamie obiektów za którymi można tęsknić. Tęsknota za czymś czego się nigdy nie przeżyło, a było o włos od zdarzenia, tęsknota za tym co trwało ułamek sekundy, tęsknota za jednym niepowtarzalnym uśmiechem, ukłóciem bólu radości, tęsknota za najintensywniejszym spojrzeniem pełnym błękitu oceanu i jego spokojem, jego poczuciem bezpieczeństwa, nieujarzmionym buntem nieskończoności. Tęsknota to kosmiczne przeżycie łączące nas z wszechświatem, z każdym pyłkiem tej magicznej planety, która rządzą prawa przyrody i ruchy planet i księżyca. Jak gdyby przypływy i odpływy morza rządziły sercami całej nieskonfigurowanej populacji, całego gatunku ludzkiego i naznaczały naszą drogę życia, tak bardzo ze sobą niezsynchronizowana.

W jaki sposób nieodwracalnie rozszerzający się wszechświat tak bezpośrednio może dać się złączyć z naszym ciałem, z naszym myśleniem, tak więc i życiem, i każdą podjętą decyzja? Jak wielki to przywilej być czymś więcej niż pyłkiem krążącym po planecie ziemskiej będącej tak nieznacząca, lecz niezaprzeczalnie istniejąca cząstka tego odwiecznego porządku? Jaki to przywilej móc to czuć na poziomie niespełnienia, marzeń i (nie)utraconych szans.

Tęsknota łączy dwa zupełnie różne światy, dwóch ludzi o zupełnie różnych systemach nerwowych, sposobach myślenia i filozofii życia. Łączy ich na międzyplanetarnym poziomie egzystencji i zbliża do siebie orbity ich okrężnie dryfujących myśli. Łączy te dwa oddzielne światy, niemalże łamiąc prawa fizyki odwiecznego porządku świata i cudownie sprawia ze równolegle linie przecinają się, jedną myślą, która czasem pojawia się im obu równocześnie – to tak właśnie powstają galaktyki. Tak rodzi się wszechświat – z tęsknoty. Moment kiedy oba atomy naładowane emocjonalnie spotykają się w niezdefiniowanej, lecz fizycznej przestrzeni tego nieokreślonego bytu i stykają się ze sobą mistycznie. A cala reszta drobnych tęsknot wypełnia wszechświat i łączy to wszystko w jedna nieodkrytą rzeczywistość.

 

Natalia Lakhiani

img_0605

 

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *