Ten zły.

Dlaczego wszyscy to robimy? W pewnym momencie wybieramy relację z ‚tym złym’. Mimo tego, że podczas dyskusji o swoich ideałach skreślamy ich bez żadnego zawahania. W moje ręce wpadł niedawno artykuł, w którym opisane zostały zachowania właścicieli firm, podczas wyboru potencjalnych pracowników. Oni też, mówiąc o swoich potrzebach podkreślali wykształcenie, ukończenie nieskończenie wielu kursów. A kogo głównie wybierali? Spontanicznych, kreatywnych, kierujących się instynktem- teoretycznie najgorszych.
I ludzie działają tak samo. Są w idealnej relacji- tej wyśnionej. Ale czegoś brakuje, czują kotłujące się w płucach emocje. I nagle pojawia się ten, dzięki któremu emocje zostają uwolnione. I dają ponieść się przez huragan uczuć. Spędzają niesamowite tygodnie, pełne wrażeń, nieprzespanych nocy, narkotykowych eksperymentów i dziwnych tatuaży. Są szczęśliwi, w końcu czują, że żyją, gdyż nie muszą tłumić żadnych ‚nieprzyzwoitych’ zachowań.
Lecz po chwili te z pozoru szalone sytuacje stają się rutyną. I nagle zaczynasz zauważać, że wcześniej seksowne, męskie dłonie są po prostu poranione od ciągłych bójek, wynikających z wciąż nienasyconej agresji. Tęcza pod oczami i poszerzone źrenice nie pojawiają się na twój widok, są skutkiem nieprzespanych nocy i szemranych prochów. I co najważniejsze, ta wędrówka to nie wynik wizji na życie genialnego buntownika, tylko ucieczka od odpowiedzialności i strach przed dorosłością. Wówczas największym wyzwaniem wydaje się spokojne życie, z mężczyzną, który ma wyprasowaną koszulę i realne cele. I tak ten, który tak doskonale potrafił być złym, staje się tylko rozmytym marzeniem, dla którego chcesz zostać wspomnieniem wywierającym wpływ na całe życie. Choć pewnie, za kilka chwil ulecisz z jego pamięci. Tak oto wracamy do ‚normalności’, tak powolnej, tak bladej, porównując do tego zbyt intensywnie płonącego ognia. Ale uświadamiamy sobie, że przecież to teraz żyjemy na własnych zasadach, nie tracimy siebie. Tylko te piosenki, te piosenki usłyszane w przypadkowych miejscach wypalają nasze wnętrzności. Przypominają o tym, dla którego byliśmy w stanie zatracić siebie. I pojawia się pytanie, na które chyba nie ma dobrej odpowiedzi. Czy było warto?

15870985_1196401237112578_935149481_n
15841876_1196401250445910_180496896_n

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autorka – Myriam
Zdjęcia – Rafał Olejniczak

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *