Sztuka kochania

Zainspirowana filmem „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” postanowiłam dorzucić od siebie kilka wniosków dotyczących tematu, na który powiedziano już podobno wszystko. Ale czy na pewno? Po obejrzeniu tego filmu uświadomiłam sobie, jak niewiele zmieniło się w ciągu tych czterdziestu lat od pierwszego wydania książki Wisłockiej.

To przykre, gdyż kobieta poświęciła tak wiele, by uświadomić ludzi w tak ważnej dla nas wszystkich sferze. Oczywiście wiele osób sprowadzi ten film do przyjemnej historii o życiu w trójkącie, pieprzeniu się; z kilkoma scenami erotycznymi. Przyjemnej i ulatującej z głowy wraz z resztkami popcornu, otrzepanymi z koszuli po seansie. Ale przecież to nie sceny wyzwolonego seksu są istotą całej opowieści. Za tymi scenami kryje się dramat, nie tylko jednej osoby. W filmie tylko subtelnie zarysowana została tragedia tej kobiety. Dążąc do swoich celów, musiała wiele poświęcić. Pragnęła tylko tego, by ludzie czerpali radość z miłości do drugiej osoby. Lecz czy jej życie osobiste było tym, o co walczyła dla innych? Pomagała kobietom zajść w ciążę, sama praktycznie nie posiadając kontaktu z dziećmi. Córkę wychowywały inne osoby, a ‚syn’ nie poradził sobie z odejściem ojca, a następnie poznaniem prawdy na temat swojej ‚cioci’. Krystyna Bielewicz w jednym z wywiadów powiedziała: „Tego nie wytrzymałaby psychika dorosłego, a co dopiero dziecka. Zawalił mu się cały świat, nie umiał sobie z tym poradzić, wpadł w alkoholizm.” Przywołując te fakty, nie mam zamiaru oceniać tego, jak Wisłocka wywiązała się z roli matki. Chcę pokazać, że kobieta wiele musiała poświęcić, by ta książka ujrzała światło dzienne.

Dlatego powinniśmy wyciągać z niej wiele wniosków, a niestety nasza wiedza na temat seksu nadal jest znikoma. Co prawda młodzi ludzie mają teraz znacznie więcej możliwości do pogłębiania swojej wiedzy o seksie. Ale czy są to rzetelne źródła? Śmiem wątpić, skoro tak naprawdę dla większości podstawą tej wiedzy są filmy pornograficzne, które młodych chłopców wprawiają w kompleksy, gdyż oni nie mają tak wielkich penisów, bądź nie wytrzymują tak długo (nikt nie zastanawia się, że jest to zasługa montażu i tabletek). Ponadto większość tego typu filmów pokazuje seks jako akt wyuzdany, przepełniony agresją. I chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że kobiety nie przebierają się w wyuzdane stroje co noc. Oczywiście różne rzeczy ludzi podniecają, od stóp po uszy. I jeżeli obie strony wyrażają zainteresowanie i akceptację dla swoich upodobań, to zachęcam do urozmaicenia seksu na wszystkie możliwe sposoby. Wszystko jest dla ludzi. I skoro od najmłodszych lat porno jest głównym źródłem ‚inspiracji’ dotyczącej naszego życia seksualnego, to jak możemy później oczekiwać od partnera, że spełni nasze fantazje? Filmy dla dorosłych nie tłumaczą tego, jak to wygląda ‚od kuchni’ (a raczej od sypialni). I nagle okazuje się, że seks nie jest taki, jak sobie wyobrażaliśmy, bo chłopak dojdzie za wcześnie i dziewczyna od razu myśli, że jest nieudacznikiem. Albo dziewczyna nie ma ochoty i facet twierdzi, że to jakaś cnotka, a tak naprawdę nie odczuwa ona przyjemności, gdyż on po prostu posuwa ją bez wyczucia. A gdzie podziała się ta sztuka, o której pisała Wisłocka?

I tak dotarła do kolejnego problemu. O seksie się nie rozmawia. O ironio, gdyż tak naprawdę zalewa nas z każdej strony: teledyski, które opierają się na kręceniu tyłkami, filmy kipiące seksualnością, czy reklamy z praktycznie nagimi kobietami. Dla wielu nadal jest to temat tabu. Automatycznie wymawiając słowo ‚cipka’ lub ‚członek’ ściszamy głos, bo przecież ktoś może usłyszeć. Żalimy się przyjaciołom, że nie jesteśmy zadowoleni z naszego życia erotycznego. Ale nie rozmawiamy o tym z osobami, z którymi powinniśmy, czyli naszymi partnerami. I tak oto nadal możemy spotkać faceta, który nie wie, gdzie znajduje się łechtaczka lub kobietę udającą orgazm przez cały związek. Tylko prawda jest taka, że nie chcąc sprawić partnerowi przykrości, tylko mu szkodzi, gdyż ten przekonany o swoich umiejętnościach, nie jest w stanie nic poprawić. Seks powinien opierać się na rozmowie. Nawet jeżeli nie uprawiamy go z miłości. Nakierowując siebie nawzajem, nie dosyć, że wyciągnięcie z tego maksymalną przyjemność, to nauczycie czegoś swojego partnera. Decydując się na bliskość fizyczną, macie prawo wymagać od drugiej osoby tego, że wam tę przyjemność dostarczy, ale nie oczekujcie, że zrobi to bez choć najmniejszych wskazówek.

Wisłocka walczyła o jeszcze jedną ważną kwestię- poszerzenie świadomości o antykoncepcji. Wielu osobom wydawać by się mogło, że przecież wiedza ta jest w tej chwili na bardzo wysokim poziomie. Niestety, okazuje się, że nie. Aż 38% ciąży w Europie jest nieplanowanych. A z czego to wynika? Ponownie, z braku rozmów. Tym razem nie z partnerem, lecz z rodzicami, bądź odpowiednio wykwalifikowanym nauczycielem (tych często brakuje). Nigdy nie pojmę głosów protestu dotyczących wychowania seksualnego w szkołach. Głównym argumentem osób sprzeciwiających się jest obawa przed tym, że pokazując dzieciom jak prawidłowo się zabezpieczać, na pewno zachęcimy ich do seksu. I zastanawiam się czy mówią to osoby, które żyją bez kontaktu ze światem? Czy naprawdę trzeba kogoś do tego zachęcać? Każda zdrowa osoba prędzej czy później dojrzewa seksualnie i nie da się tego powstrzymać. Powstrzymać można natomiast odsetek niechcianych ciąż. A wystarczyłaby krótka rozmowa, by uniknąć dramatycznych sytuacji, na które wiele osób nie jest gotowych. Młode dziewczyny nie mają żadnego pojęcia na ten temat, a potem wierzą swojemu partnerowi, że stosunek przerywany to metoda antykoncepcyjna, dająca stuprocentową skuteczność (historia niestety prawdziwa).

Podsumowując mój nieco przydługi wywód. Polecam wszystkim próbę odszukania drugiego dna w historii Michaliny Wisłockiej, nie odbierajcie tego filmu tylko jako zabawną opowieść. Oczywiście nie muszę wspominać, że książka „Sztuka kochania” powinna, mimo upływu lat, być pozycją obowiązkową dla każdej osoby, która chce dawać i czerpać maksymalną przyjemność ze sztuki, jaką bez wątpienia, jest seks.

Martyna Kowalska

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *