Reakcja alergiczna

Zawsze pojawiasz się w mojej głowie niewiadomo skąd. W najmniej odpowiednim momencie. Gdy jestem z kimś, kto nie ma z Tobą żadnego związku, w miejscu, które nawet mi Ciebie nie przypomina. Miałbyś do tego prawo, gdybym wróciła na dziką plażę lub do tego lasku, który pojawił się nieproszony na środku pola. Miałbyś prawo, gdyby przeszedł obok mnie ktoś, kto użył Twoich perfum lub gdybym usłyszała jeden z tych utworów, które dawno uleciały mi z pamięci. Miałbyś prawo, gdybym chociaż zobaczyła czarnego kota na parapecie w czyimś mieszkaniu. Ale tak bez powodu? Bez zapowiedzi? Przecież już od dawna nie zaprzątasz mi myśli każdego dnia. Zdarza mi się nawet zapomnieć..
A potem nagle. Pojawiasz się przed moimi oczami, tak wyraźny i realny, że gdybym chciała, mogłabym wyciągnąć dłoń i Cię dotknąć i pod opuszkami palców znowu poczuć Twoją szorstką skórę. Nigdy nie pojawiasz się sam. Zawsze przynosisz ze sobą to, od czego staram się uciec jak tchórz. Przynosisz demony, które każą ponownie zniknąć. Przenieść się do innego świata, zostawić iluzyjne wypełniacze bez słowa. I rozpłynąć się. Ponownie budować spokojną przestrzeń, by potem patrzeć z oddali jak płonie. A potem zrzucić brudne od sadzy ubrania, zmienić kolor włosów oraz imię i znowu, nigdy nie patrzeć w tył. Do następnego razu.

Skąd wiesz, że akurat teraz zaczęłam się do niego przyzwyczajać? A on uwierzył, że jestem spełnieniem jego marzeń. Akurat, gdy mogłabym go polubić, spędzić kilka chwil, może wrócić do blond włosów, zacząć płacić czynsz. Dlaczego niszczysz we mnie wszystko, czego tak bardzo pragnąłeś wcześniej? Dlaczego za każdym razem, gdy to robisz, na Twojej twarzy widnieje ten sam uśmiech, który kiedyś był dla mnie wszystkim? Ten sam, dla którego wtedy byłam w stanie wszystko oddać. A teraz marzę tylko o tym, by nigdy nie widzieć go już w swojej głowie. By nigdy nie czuć już Twoich ust na dołeczkach w moich plecach. To zabawne jak mój mózg jest w stanie odtworzyć każde Twoje zachowanie, każdy gest, choć od tylu lat Cię nie widziałam.

I zamiast próbować odepchnąć Twojego ducha, ponownie pozwalam Ci wniknąć pod moją skórę. Paznokciami rozrywam blizny, które jeszcze nie zdążyły się zagoić. Rozdrapuję wspomnienia, tak intensywnie pobudzające każdy mój zmysł. Jak to możliwe, że po nadal jestem w stanie usłyszeć Twój głos, poczuć zapach, przypomnieć ułożenie piegów na policzkach? A może Ty nie wchodzisz pod moją skórę ciągle na nowo? Tylko jesteś pod nią i obawa, że ktoś inny mógłby Cię zastąpić, wywołuje w Tobie stan zapalny, reakcję alergiczną?

 

 
Tekst Myriam
Fotografia Rafał Ojelniczak

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *