Kanye West może uśmiechać się tylko w Europie Wschodniej

W ubiegłą sobotę byłem na ślubie w malutkim miasteczku pod Lublinem. Przyjechałem około 18, oczywiście spóźniony. Cala ceremonia nie była jakaś widowiskowa. Szczerze mówiąc nic mnie nie interesowała, pomimo iż to był ślub blisko spokrewnionego ze mną kuzyna Konstantego. Dziwny gość z niego, widziałem go może ze dwa razy w życiu. Tak młody chłopak przed ołtarzem. Smutne musi mieć życie -pomyślalem. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, ze tego dnia poznam kogoś o wiele, wiele smutniejszego. W zasadzie to co mnie obchodzi ten cały ślub. Wyszedłem. Przed kościołem stało udekorowane białymi kokardami audi TT. Rozumiecie!? Audi TT jak w filmie Smarzowskiego. Czekałem tylko, aż wyjdzie Marian Dziędziel i da parze młodej kluczyki. Trochę się pośmiałem z tego audi, zweryfikowałem urodę okolicznych kobiet przez tindera i tak jakoś wytrwałem do końca tego cyrku. Po złożeniu Konstantemu gratulacji a raczej kondolencji musiałem zdecydować, czy zostać na weselu czy tez wracać do domu. Wizja wracania teraz do domu ponad 300km nie specjalnie mi się podobała, wiec wybrałem wesele. Wiejskie wesele z najtańszą wódką i kakofoniczną muzyka disco polo. Naprawdę zapowiada się najgorszy weekend od dłuższego czasu. Spod kościoła zabrali mnie koledzy Konstantego, po drodze dyskutując kto ma lepszy samochód. Dojechaliśmy w końcu do jakiegoś zajazdu, czy innej remizy. Mimo iż przyjechałem do kościoła od razu po pracy i tak byłem najlepiej ubrana osoba nie tylko w tym miejscu, ale chyba tez w dziesięciu okolicznych powiatach. Wszedłem do środka i szybko przestawiłem karteczki z nazwiskami z jakaś staruszka, tak abym siedział na uboczu. Zaczęła się zabawa. Kolejka za kolejka. Darcie ryja. Jakieś ‘’hej sokoły’’ Panowie już toasty wznoszą. Z grzeczności i dla kurażu wypiłem jakieś dwa kieliszki. Naprawdę nie chciałem się bawić z tymi ludźmi. Było tam około 500 osób. Wielki raban. Gdy już po godzinie chciałem wyjść jakoś ukradkiem, wodzirej krzyknął ze wszyscy na parkiet bo leciało jakieś disco. Wiedziałem ze muszę się wrócić i usiąść bo inaczej jakaś Grażyna poprosi mnie do tańca. Siedzę wiec na uboczu. Rozglądam się jak by uciec z tego beznadziejnego miejsca. Nagle zobaczyłem jakąś postać na drugiej stronie sali która również siedziała sama. Nie byłem pewny kto to jest. Znajoma twarz na pewno. Czy to wujek Włodek? Jeżeli to wujek Włodek to super, jego akurat lubię. Podrzuci mnie na PKS. Idę wiec w stronę tamtego stolika. Kiedy już miałem klepać wujaszka po ramieniu oniemiałem. To nie był Włodek tylko słynny amerykański raper, wokalista i producent muzyczny Kanye West. W pierwszym momencie myślałem ze mam zwidy, ale wypiłem przecież tylko dwa kielichy. Kanye West. Kanye West w Wólce Rokickiej. Tak mi się ze stresu zakręciło w głowie, ze usiadłem, chcąc nie chcąc obok niego. Kanye sam sobie polewał żubrówkę i pił. Zauważyłem, że był bardzo smutny. Zapytałem się go dlaczego jest taki smutny przecież on jest takim znanym gwiazdorem. Odpowiedział, ze ma ostatnio dużo problemów i, że kilka dni temu wyszedł ze szpitala. Głupio mi było dalej brnąc w ten temat więc zapytałem go co on tu tak w zasadzie robi. Powiedział mi w tajemnicy, że jest przyrodnim bratem panny młodej. Poprosił także, żebym nikomu o tym nie mówił, bo to jedyne miejsce na świecie gdzie nikt go nie rozpoznaje i tu ma spokój. Powiedział mi tez o czymś na co nigdy zwróciłem uwagi, mianowicie Europa wschodnia to jedyny obszar na świecie w którym może się uśmiechnąć. Tłumaczył to jakimiś czarami czy innym gusłem. Zacząłem pić z nim wódkę. West długo opowiadał jak to on kocha Polskę, że w Hollywood to on się tylko przyjaźni z Romkiem Polańskim i że jego poród odbierał sam Meyer Lansky. Po wypiciu litra wódki Kanye nagle zaczął zachowywać się dziwnie, biegał po sali i wszystkie ciotki zwyzywał od golddiggers. Tańczył krakowiaka, finezyjnie podnosząc rękę do góry. Jednak jego twarz wciąż ogarniał smutek. Po wypiciu jeszcze jakiejś dwusetki żubrówki z gwinta coś mu się zupełnie poprzestawiało bo wkręcił sobie, że on tak kocha Polskę, że on się zamienia w żubra, przez dwie godziny udawał żubra w futrze które zabrał jakiejś ciotce. Nikt go nie powstrzymywał. Zabawa pełna para. Kanye nagle zaczął biegać dookoła sali. Wodziłem za nim wzrokiem kręcąc się w miejscu. Coraz szybciej i szybciej. Żubr jest coraz bliżej i bliżej. Niespodziewanie w ułamku sekundy… Poczułem ból na twarzy Dalej już nic nie pamiętam. Obudziłem się dopiero na poprawinach. Kiedy się zapytałem co się stało, jakąś ciocia powiedziała, że cala noc tańczyłem z wujkiem Włodkiem i to było do przewidzenia że go nie przepije. Już nigdy nie obrażę żadnej wiejskiej imprezy.

kimg_0571

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *