Jacek Malinowski czyli krzywe zwierciadło rzeczywistości

Co decyduje o tym, że zazwyczaj bez problemu oddzielamy rzeczywistość od fikcji ?  Czy nie robimy tego zbyt pochopnie ? Gdzie leży granica? Co już należy do absurdu, a co jeszcze mieści się w granicach rozsądku? Gdy trafiamy na pytania na których poległ już niejeden mędrzec z pomocą może przyjść nam jedynie intuicja. W przypadku mockumentu podpowiada nam ona śmiech. Już sam zaczerpnięty a języka angielskiego czasownik „mock” oznacza „wyśmiewać”, „drwić”. Pytanie brzmi więc kto kogo, w przypadku fałszywego dokumentu, wyśmiewa i po co ? Czy to reżyser wyśmiewa rzeczywistość ? Czy wyśmiewa on widza ? A może to widz wyśmiewa to co widzi na ekranie ?

3 września w warszawskiej Zachęcie ruszyła największa jak do tej pory prezentacja filmografii Jacka Malinowskiego. „Dwubiegunowo” jest wystawą, która w pierwszej kolejności bawi a w drugiej stawia przed nami pytania.

Ekspozycja jest zbiorem krótkometrażowych filmów, opowiadających zmyślone historie ujęte w formie dokumentu. Niska jakość filmów, obecność kamerzysty-reżysera, ukazanie codziennych czynności wykonywanych przez bohaterów- wszystko to wizualnie przybliża prace Jacka Malinowskiego do programów Elżbiety Jaworowicz.  Nic dziwnego więc, że widownia niejednokrotnie dawała się nabrać na realność oglądanych obrazów. W twórczości Jacka Malinowskiego wszystkie granice są rozmyte i nie jesteśmy w stanie jednoznacznie powiedzieć czy to co widzimy jest autentyczne czy sztuczne.

Bohaterką tryptyku „HalfAWoman” (lata 2000- 2008), najpopularniejszego jak do tej pory dzieła Malinowskiego, jest Joan, która cierpi na Zespól Degeneracji Miednicy. Choroba ta polega na tym, że ciało kobiety zanika od stóp aż po głowę. W momencie kiedy spotykamy Joan po raz pierwszy nie posiada ona połowy ciała. Już na tym etapie, musicie przyznać, sytuacja jest mocno absurdalna. Gdy kobieta zaczyna opowiadać o swoim życiu i spotykających ją codziennie przygodach, widzowi pozostaje jedynie konsternacja nerwowo chowana pod śmiechem.

Z kolei w „Celebracji Erwina Koloczka” (2007) spotykamy się ze wspaniale ukazaną gloryfikacją tytułowego bohatera, który odnalazł swoje powołanie jako górnik. Jego przyjaciele i współpracownicy wypowiadają się o nim czerpiąc wypowiedzi z wywiadów znanych celebrytów. Uderzający kontrast pomiędzy patosem ich wypowiedzi a zwyczajnością i trudami wykonywanego przez nich zawodu pozostawia w widzu niejasne poczucie rozbawienia.

Obraz rzeczywistości, który przedstawia nam Jacek Malinowski ma swoją własną, specyficzną naturę, która, pomimo wzbudzania w nas lekkiego niepokoju, urzeka. Im bardziej obraz staje się absurdalny, tym bardziej my- siedzący przed ekranem,  stajemy się zafascynowani krzywym zwierciadłem rzeczywistości.

Dominika Kulig

zrzut-ekranu-2016-10-16-o-20-55-13

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *