Ekspresja bezsilności

„Czy nie widzisz tego, że zachodnia cywilizacja właśnie się kończy ?
Akurat teraz jesteśmy w fazie gdzie, fazie kryzysu kultury z całą pewnością, w fazie rozróżniania wartości. Jesteśmy w takiej na pewno. Ale ponieważ jesteśmy w tej fazie dość dramatycznie, wobec tego ludzie będą szukać. I znajdą prawdopodobnie. Nawet jeżeli nie znajdą to będą szukać na tyle wyraziście, żeby zmienili stosunek.”

Ponad dwadzieścia lat po tym jak Krzysztof Kieślowski wypowiedział te słowa na planie „I’m So-So…” *Taco Hemingway, drzazga w oku każdego indywidualisty, śpiewa „Jestem głosem pokolenia, które nie ma nic do powiedzenia”. Quo vadis, świecie? Dokąd zmierzasz?

Co stało się przez te 20 lat? Czy naprawdę zaczęliśmy szukać (czegokolwiek poza swoją wygodą)? Dalekie podróże, dobre jedzenie, drogie telefony. Zwłaszcza z naszej polskiej perspektywy, po ’89 świat miał stać się piękny i kolorowy. I tak się stało, a my zostaliśmy dumnymi dziećmi zachodniej cywilizacji- w najgorszym wypadku „zdolnymi, ale leniwymi”. Dla każdego z nas świat nieograniczonych szans stoi otworem, bo każdy z nas to cud stworzenia, chuchany, dmuchany i szczepiony od urodzenia. Wspaniale, dobrobyt!
Tylko czy my potrafimy żyć w tym świecie dobrobytu? Jeżeli pozwolicie wyciągnąć mi wnioski o kondycji współczesnego świata z szeroko pojętej wyższej i niższej kultury, to, moi drodzy, bardzo szybko okaże się, że dobrze nie jest.

Daleko szukać nie trzeba, wystarczy wejść na facebook’a albo otworzyć gazetę, żeby szybko przekonać, że, średnio, w co trzecim artykule się o tym mówi, zaczynając od prześmiewczych artykułów na ASZdzienniku o trzydziestolatkach, dla których szczytem ambicji jest pozostanie w sobotni wieczór w domu, po poważne magazyny ekonomiczne martwiące się o przyszłość rynku pod rządami bezczelnych młodych egoistów.
Nie zapominajmy jednak, że przede wszystkim jest to kryzys duszy. Kryzys człowieka zagubionego w morzu możliwości, których nie potrafi wykorzystać. W oceanie zalewających nas ze wszystkich stron sprzecznych informacji. Człowieka, który zaczyna dostrzegać, że żyje już w świecie postprawdy i nikt nie może mu niczego zagwarantować, a najbardziej uznaną formą wiary jest jej brak.

I powiem wam, cholernie ciężko jest stworzyć coś w czasach kiedy sztuka coraz rzadziej jest czymś innym niż ekspresją bezsilności, zwłaszcza kiedy dochodzą do tego myśli, że wszystko co możliwe zostało już opisane a cała reszta to kopia kopii kopii.
Młode kino skupia się na pokazywaniu kolejnych zagubionych i pijanych, Łona śpiewa „to raczej nie jest pokolenie odpowiedzi”, Sofia Copolla uśmierca na ekranie młode piękne dziewczyny, a z traumatycznymi wydarzeniami radzimy sobie robiąc memy.

Brzmi wesoło, czyż nie? Ale w takich chwilach, kiedy przez nieuwagę dopuszczę do siebie myśli o kondycji współczesnego świata, przypomina mi się dalsza część wywiadu z Kieślowskim :
„- No to uznajesz, że jest kryzys kultury?
– Jest kryzys wszystkiego. Ale to nie znaczy, że świat się kończy.”

*Dobra dobra dobra, powiecie – co to ma być? Nie po to skończyłem najlepsze liceum w mieście, nie po to studiuje historie sztuki, nie po to dotrwałem do siódmego tomu Prousta, żeby teraz uosabiać się z mainstreamowym raperem cytowanym w podpisach pod zdjęciami na instagramach trzynastolatek. A na zbawixa to chodziło się trzy lata temu, jak jeszcze miałem czas na robienie czegoś poza pisaniem pracy dyplomowej. Czas dorosnąć.
Ok, możemy się umówić, że wcale nie znacie tych tekstów na pamięć.

16810545_1329423293785009_1534380975_o

Dominika Kulig

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *